ZAMYŚLENIA NIEDZIELNE, (20.06.2021).

Przeżywamy kolejną niedzielę zwykłą w ciągu roku. Ten liturgiczny okres pozwala nam skupić naszą uwagę na słowie Bożym. W tym czasie nie celebrujemy większych historycznych wydarzeń czy ważnych świąt. Spokojnie idziemy za Jezusem jako Jego uczniowie, by przyglądać Mu się. Idziemy za Nim, bo pragniemy Go naśladować i zaczerpnąć z Jego Bożej mądrości. Z wielką uwagą przysłuchujemy się i dzisiaj, co On do nas mówi, wierząc w to głęboko, że Jego słowo jest dla nas światłem.

Przypatrzmy się zatem jeszcze raz tej scenie, którą przedstawił nam św. Marek w dzisiejszej Ewangelii. Zanim jednak na niej się skupimy, chciałbym zadać każdemu z was pytanie: Co, według Ciebie, jest przyczyną różnych problemów, jakie przeżywasz w swoim życiu w relacjach z drugimi? Gdzie tkwi problem?

Słowo dzisiejszej Ewangelii rozpoczyna się takim stwierdzeniem: Owego dnia, gdy zapadł wieczór... Owego, czyli tego samego dnia. U Żydów przecież dzień zaczynał się już wieczorem. A zatem, czytając taki tekst, musimy mieć na uwadze, że jesteśmy już w kulturze nie żydowskiej, a greckiej. U Greków dzień zaczynał się o północy, u Żydów zaś po zachodzie słońca. A zatem wchodzimy w inną przestrzeń rozumienia otaczającej nas rzeczywistości, w inną kulturę.

Uczniowie, jak pisze św. Marek, na prośbę Jezusa, by przeprawili się na drugą stronę, zabrali Go, tak jak był w łódce. Wcześniej siedział i z łodzi nauczał (por. Mk 4, 1). Zabrali Go – myśleli, że mają do tego pełne prawo. Byli przecież w większości rybakami. I wiedzieli, jak się poruszać po jeziorze. Wzięli inicjatywę w swoje ręce. Ta wyprawa tak naprawdę mówi nam o naszym podejściu do życia.

Morze czy jakiś większy akwen wody w Biblii oznacza chaos, który był na początku stworzenia. Taki akwen, uważany był również za miejsce przebywania nieposłusznych aniołów, nieczystych duchów.

Drugi brzeg, do osiągnięcia którego zaprasza Jezus, oznacza rzeczywistość Boga. Zauważamy później, że jest to rzeczywistość, która czeka na obecność Zbawiciela. Łódź, w której się znajdują, jest obrazem kultury, wspólnoty. Dla nas jest też obrazem Kościoła. Z nimi są też inne łodzie, czyli inne wspólnoty. Wtedy, kiedy uczniowie zabrali Jezusa, czyli wzięli inicjatywę w swoje ręce, zerwał się wicher – obraz napotykanych w życiu przeciwności, działania szatana.

Rozszalała się burza, czyli starcie różnych poglądów, opinii, kultur. Uczniowie trwają jednak przy swoim, bo przecież „wiedzą najlepiej”, jak się poruszać po jeziorze, jak przejść przez życie. Burza narasta, zaczynają tonąć. I dopiero wtedy przypominają sobie, że mają ze sobą w łodzi Jezusa, który spał. Spał, bo nie był im wcześniej potrzebny. Trzymali wszystko w swoich rękach. Teraz w momencie napotkanych trudności nazywają Jezusa – Nauczycielem. Bo rzeczywiście tylko On może czegoś nauczyć, szczególnie tego, jak przejść przez życie i dotrzeć do miejsca ich misji, do celu podróży.

I tutaj dokonuje się coś bardzo ważnego. Jezus swoim słowem ucisza burzę. Jezus swoim słowem jest w stanie rozwiązać problem. Tylko On może nauczyć nas, jak przejść przez życie i dotrzeć do drugiego brzegu.

Dzisiaj, w tę kolejną niedzielę, uświadommy sobie jeszcze bardziej, że jesteśmy uczniami Jezusa. Zróbmy sobie postanowienie, by Go bardziej słuchać. Chciejmy u Niego zasięgać rady, jak żyć. Wsłuchujmy się w słowo Boże. Jakimi specjalistami w różnych dziedzinach byśmy nie byli, wiedzmy, że tylko On może ukazać nam prawdziwą drogę przez życie. Nie zapominajmy, że z nami są też inne łodzie, czyli inne poglądy, kultury, wspólnoty, mąż, żona, dzieci, przyjaciele, koledzy, koleżanki w pracy, w szkole, grupy religijne, społeczne itp... By nie dochodziło do konfliktów, czyli burzy, potrzebny jest On i Jego słowo.

Ze słowa Bożego rodzi się wiara. Uczniowie jeszcze w tym momencie nie czuli potrzeby słowa Jezusa. Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary? Uczniowie w rozważanym przez nas fragmencie Ewangelii zadawali sobie pytanie: Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?

A dla Ciebie kim On jest? Czy jest Nauczycielem?

Powrócę jeszcze do pytania, które zadałem wcześniej: Co, według Ciebie, jest przyczyną różnych problemów, jakie przeżywasz w życiu w relacjach z drugimi? Gdzie tkwi problem? Może inicjatywę przejścia przez życie wziąłeś w swoje ręce i myślisz, że sam wszystkiemu podołasz? Zwróćmy się do Jezusa, by uciszał wszelkie burze w naszym życiu.

Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów pracujący jako duszpasterz w Parafii Trójcy Świętej – Pietropawłowsk (Kazachstan), o. Paweł Mroczek CSsR.